Catapultam habeo. Nisi pecuniam omnem mihi dabis, ad caput tuum saxum immane mittam.

Goodbye Heise.

Posted in it by maciejewski on Marzec 30, 2011, 22:00

Po kilku latach działalności swoją aktywność kończy Heise Online, jeden z portali internetowych o tematyce IT. Subskrybowałem Heise, jednak częściej od dostarczania informacji zadziwiał mnie podejściem do tematyki.
W jednym z ostatnich wpisów czytamy:

Komisja Ubuntu Technical Board jednogłośnie odrzuciła wniosek o takie zmodyfikowanie programu instalacyjnego Ubiquity, aby już podczas instalacji systemu możliwe było dołączanie pakietów pochodzących od innych producentów. Chodzi przy tym w szczególności o odtwarzacz Flash Player firmy Adobe, którego brakuje po standardowej instalacji Ubuntu – przykładowo, z tego powodu z serwisu YouTube można korzystać dopiero po ręcznym doinstalowaniu tego programu.

Tego rodzaju ograniczenia są niezrozumiałe dla początkujących użytkowników Linuksa, którzy postrzegają je raczej jako błędy w Ubuntu – dlatego też Flash powinien być instalowany od razu w ramach domyślnego procesu instalacji, argumentują zwolennicy zmiany. Koncepcja ta nie powinna powodować też komplikacji natury prawnej – została już w tym względzie wydana wstępna zgoda ze strony prawników.

źródło

Ogólnie tekst rzeczowy oraz, owszem, prawdziwy. Zastanawia tylko ten komentarz, że „tego rodzaju ograniczenia są niezrozumiałe dla użytkowników” – chyba żaden system operacyjny* (z Windows na czele!) nie instaluje flash player’a domyślnie, jest to tzw. oprogramowanie firm trzecich i może być instalowane wyłącznie przez użytkownika na jego własne życzenie, szczególnie że wiąże się to z zaakceptowaniem regulaminu producenta tego oprogramowania i zgodzeniem się na jego warunki co jest równoważne z zawarciem umowy prawnej (nieprzestrzeganie tego regulaminu może mieć konsekwencje prawne).

Więc ja pytam – jak mogłoby być możliwe i uczciwe instalowanie takiego oprogramowania automatycznie t.j. bez zgody użytkownika???

Kolejny raz kłania się rzetelność dziennikarzy internetowych. Nie będę płakał po Heise Online.

* – nie wiem jak to jest w Apple iOs

Tagged with: , ,

Kwiatki z manuali #7

Posted in tekst by maciejewski on Listopad 4, 2010, 22:00

What Oracle have just done is put their fingers in their ears and say “la la la” to their critics from within the free software community.

Ryan Cartwright. Free Software Magazine o zamieszaniu w projekcie OpenOfficeOrg po przejęcu Sun Microsystems przez Oracle. Co prawda nie z manualu a z wpisu na stronie, ale bardzo mi się spodowało to stwierdzenie i pozwoliłem sobie wrzucić do tej kategorii.

Ubuntu Countdown

Posted in tekst by maciejewski on Kwiecień 17, 2010, 12:19

Złośliwi twierdzą (jak już kiedyś pisałem), że nazwa Ubuntu w którymś z języków Afrykańskich plemion znaczy tyle co „nie działa mi Debian”. Dla mnie nazwa ta znaczy „to ma po prostu działać” i działa. Po przebojach związanych z poprzednią aktualizacją tym razem bardzo sceptycznie podszedłem do nowego wydania (obecnie jeszcze w wersji beta). Jak się krótko potem okazało moje obawy były zupełnie bezpodstawne. System działa tak jak powinien – nawet z płyty cd odpala się zgrabnie i szybko. Na dzień dobry działa wifi, dźwięk oraz laptopowe umilacze pracy. Flash player instaluje się bardzo ładnie i to wprost ze strony Adobe.com – miło z ich strony, że wykonali taki ukłon w stronę systemów spod znaku wesołego nielota – strona sama wykrywa system operacyjny i proponuje odpowiednią wersję programu a przeglądarkowy APT pozwala sprowadzić całą instalację do bodajże trzech kliknięć „OK”.

Tuż po instalacji (a nawet bez niej w przypadku uruchomienia z płyty) mamy do dyspozycji pełnoprawny system operacyjny – przeglądarka internetowa, komunikator, klient poczty i pakiet do odtwarzania multimediów. Dodajmy do tego pakiet biurowym programy do obróbki obrazów, nagrywania płyt i już wiem, że niewiele będę musiał instalować a instalacja dzięki świetnemu systemowi repozytoriów i nowemu panelowi z oprogramowaniem sprowadza się do wejścia w odpowiednią kategorię i wybrania typu aplikacji, nie trzeba nawet znać jej nazwy ani tym bardziej lokalizacji pliku instalacyjnego, to system będzie wiedział za nas. Coś jak Apple’owy Appstore, tylko za darmo 🙂

W nowym wydaniu spotkamy więcej zmian niż zazwyczaj, niby to tylko 6 miesięcy a bardzo wiele się zmieniło. Jedyne do czego można się przyczepić, to może zbyt bliski różowemu nowy motyw graficzny, ale kobietom pewnie się spodoba, a mężczyźni i tak nie zwracają uwagi na kolory (chyba, że jest to kolor etykietki na butelce piwa).

Jak już wspominałem, nowe livecd jest jeszcze szybsze i łatwiejsze w obsłudze (wkładasz płytę i uruchamiasz komputer), zachęcam do ściągnięcia instalacji, odpalenie z płyty nie powoduje żadnych zmian na komputerze, więc nie trzeba się niczego obawiać. Oficjalne wydanie za 12 dni.

a niech się śmieją

Posted in Bez kategorii by maciejewski on Luty 5, 2010, 01:14

First they ignore you. Then they laugh at you. Then they fight you. Then you win

-Mohandas Karamchand Gandhi

źródło: webmaster.de




Portal Webmaster.de przeprowadził ciekawe porównanie. Na podstawie analizy dostępnych czcionek na komputerach miliona osób odwiedzających różne strony internetowe (o ile się nie mylę przeglądarka internetowa ma możliwość sprawdzenia dostępności czcionki, żeby w razie czego mogła zamienić niedostępną czcionkę na podobną dostępną) sprawdzono jakie pakiety biurowe są na nich zainstalowane. Powyższy wykres pokazuje 21.5% dla pakietu OpenOffice.org. To zaskakujący wynik, szczególnie, że Ooo (OpenOffice.org) wciąż jest marginalizowany, choć funkcjonalnością bardzo się zbliżył do dominującego MSOffice a w pewnych aspektach nawet go przerasta (np. obsługa CSV!)

Ooo jak wszystko ma swoje wady, największą jest długi czas uruchamiania się, to fakt, ale niestety … Java :/ ja osobiście wolę poczekać tych kilkanaście sekund niż płacić 800zł (tylko OEM) czy 2000zł (Box), ale w Polsce niestety to kiepski argument, bo każdy sobie ściągnie najnowszy MS Office z internetu „za darmo”.

Sytuacja natomiast jest o tyle optymistyczna, że jest to kolejny przykład na skuteczność walki Dawida z Goliatem i „glinianość nóg” monopolu Microsoft na wszystko. Jeszcze nie tak dawno marginalizowane były udziały Firefox’a czy Google. Linux uznawany jest za zjawisko skrajnie mało istotne pomimo przewagi na rynku serwerów i routerów. Rzec można, że dzieje się lepiej niż gorzej.

źródło: http://www.webmasterpro.de/portal/news/2010/01/25/verbreitung-von-office-programmen-openoffice-ueber-21.html

Znowu nudy o Linuksie

Posted in refleksje, tekst by maciejewski on Styczeń 26, 2010, 21:30

Wciąż mnie zaskakuje jak małą wiedzę mają ludzie o tym systemie oraz jak przekłamana i mitologiczna jest ta część wiedzy, którą w ogóle posiadają. Nie będę się tutaj produkował na temat czarnych ekranów z białymi literkami, pozwolę sobie natomiast napisać o kilku nowościach, których ogólnie dość dużo ostatnio. Przede wszystkim dzisiaj pojawił się Firefox 3.6 który ponoć ma być krokiem milowym w przenoszeniu internetu na HTML5, celem uniezależnienia tegoż m.in. od Flash Player’a, który moim zdaniem jest największą bolączką Linuksa, w ogóle Adobe omija Pingwina szerokim łukiem, dobrze,że mamy otwartoźródłowe, całkiem niezłe zresztą, programy bo o ile Adobe wypuściło Reader’a pod Linuksa, to nigdy nie udało mi się go zainstalować.z

Firefox 3.6 z jednej strony daje możliwość korzystania z multimediów w HTML5 ale jednocześnie ogranicza go do formatów OGG/Theora tym samym uniemożliwiając korzystanie z testowych odtwarzaczy Youtube czy Vimeo. Robi tak z powodu opłat licencyjnych i nie chodzi tu wcale o brak pieniędzy ale o ideę wolności. Mozilla twardo trzyma się stanowiska, że albo kodeki H.264 zostaną uwolnione od prawa patentowego albo Firefox nie będzie pozwalał na ich odtwarzanie. Swoją drogą kompresja OGG/Theora też też daje świetne rezultaty, ale ponoć nie jest tak rozbudowana. Jeśli chodzi o Linuksa, to na razie można korzystać z Google Chrome (Google zapłaciło za kodek)

Jeśli chodzi o Linuksa ogólnie, to powinno się podpisywać dystrybucje „Teraz albo nigdy”. Moim zdaniem obecnie rozwój systemu postępuje szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Z jednej strony przybywa entuzjastów, z drugiej strony wciąż słyszy się marudzenie, że np.  nowy Skype o ile pojawił się z tymi samymi funkcjami pod Linuksa to w wersji beta to moim zdaniem jest to raczej dobra wiadomość  – w chwili obecnej ilość użytkowników jest jeszcze stosunkowo niewielka (względem ilości użytkowników Windows) więc okres na sprawdzenie i zgłoszenie ew. błędów musi być analogicznie dłuższy. Drugim hasłem dla Linuksa powinno być „Jeszcze nie wiesz, że go pragniesz” dlaczego?

Oprócz Windows7 w świecie systemów operacyjnych w ostatnim roku głównie przewijają się dwa słowa kluczowe – Android oraz GoogleOS. Mało kto wie, że oba bazują na Linuksie 🙂 sekretem ich skuteczności jest skalowalność dzięki której jądro sprawdza się zarówno na telefonie komórkowym jak i na największych komputerach świata (obsługuje np. słynny akcelerator LHC).  Android to obecnie najbardziej obiecująca technologia na telefony komórkowe, w Polsce może mało popularna ale na zachodzie sprzedane egzemplarze liczy się w milionach a GoogleOS to zapowiadana rewolucja w świecie systemów operacyjnych. Patrząc na sukces Gmail’a, który nota bene dopiero niedawno wyszedł z fazy beta, wierzę że zapowiedzi Google mają szansę się ziścić. Btw. mało kto wie też, że obecnie spora część (skłaniałbym się w kierunku określenia „większość” ale nie posiadam odpowiednich danych) sprzedawanych routerów WIFI ma na pokładzie modyfikowane Linuksy a np. Linuks ukryty w gitarze potrafi grać jak z nut:

Rusza się też rynek gier, kilka mniej znaczących tytułów oraz jeden hit:

Bardzo szybko wydłuża się też lista gier i programów dostępnych przez środowisko Wine – liczone w tysiącach, to naprawdę działa!

Interesuję się też środowiskiem MONO czyli otwartoźródłową implementacją Microsoft’owego frameworka .Net – tutaj też robi się bardzo ciekawie, choć kompilator VB idealny nie jest (kuleje polimorfizm i obsługa wątków), w przypadku tego pierwszego wina po części leży po mojej stronie, to drugie nie działa jeszcze, ale tak naprawdę o ile pomaga to konieczne nie jest. Na pewno utrzymując to tempo rozwoju wkrótce będzie naprawdę dobrze (mimo wielu bardzo ostrych sprzeciwów ludzi ze środowiska, którzy uważają, że MONO to próba przejęcia władzy nad Linuksem poprzez przemycenie doń kodu z Windows i zarażenie licencją, w co osobiście nie wierzę).

Na pewno bardzo dobrze się zrobiło (nie, nie stało się, bo dzieje się samo a zrobić trzeba) jeśli chodzi o sterowniki urządzeń. Jeśli posiada się w miarę nowy sprzęt (a nie np. jak ja jakieś orientalne przedpotopowe karty dźwiękowe) to coraz częściej konfiguracja sprzętu sprowadza się do nic nie robienia. Zakupiłem ostatnio kamerkę internetową, pierwsze było przerażenie, że po podpięciu do portu nic się nie stało. Po prostu działa. I tego od systemu oczekuję.

Kwiatki z manuali #4

Posted in Bez kategorii by maciejewski on Kwiecień 8, 2009, 11:39

W sumie, to kontynuacja poprzedniego wpisu:

The pizza, which should be getting delivered right about now, will be that much more enjoyable with the clear conscience and peace of mind that comes with knowing that your data is secure.

Kwiatki z manuali #3

Posted in Bez kategorii by maciejewski on Kwiecień 3, 2009, 09:18

Kolejny fragment dokumentacji systemu do backup’owania. „The 15-Minute Backup Solution” Zmanda (znana dawniej jako Amanda)

Also note that this article assumes a fresh install of Amanda. If you have an existing Amanda installation, additional steps are needed to ensure the proper upgrade to the latest Amanda release, (2.5.1p2 and later).

TIP: You can copy and paste all of the examples here, making appropriate modifications for your environment.

Order Pizza

Call your favorite pizza delivery place, set your stopwatch and…

Install and Configure the Amanda Backup Server

1. Log in as root on Quartz, the Red Hat Enterprise Linux 4 server.

Kwiatki z manuali c.d.

Posted in tekst by maciejewski on Marzec 31, 2009, 12:17

W nawiązaniu do postu sprzed kilku dni – aktualizacja. Kolejna porcja poczucia humoru autorów dokumentacji systemów informatycznych 🙂

These settings make it easier to access machines on your local network – you can access them by name, and if you are running Windoze you will not suffer at the vagiaries of WINS.

Kwiatki z manuali

Posted in tekst by maciejewski on Marzec 26, 2009, 13:33

Linuksiarze mają poczucie humoru, nie wiem skąd się wziął mit, że to nudni kolesie w niemodnych ciuchach. Dziś natrafiłem na fajny fragment w poradniku LDAP:

1.4 My Reasons for Writing This

Someone needed to. This LDAP is great, very confusing and I can’t find a good book on it at the local Barns & Nobel.

Also, if I don’t write it down, I forget. The last time I updated this howto it was because I needed to setup another LDAP and I was having trouble, as usual. While I was digging through the OpenLsap.org web site I came across a HOWTO and noticed my name.? I woundered how the website know it was me doing the search. It didn’t. The link I found took me to my own website. I had not remembered I had written this.

Wpis z man page do xorg.conf (oficjalna instrukcja!) stał się już legendarny:

Videoadaptor Section
Nobody wants to say how this works. Maybe nobody knows …

Nie pamiętam, czy już się tu nie pojawiło – Linus Torvalds VS Chuck Norris

pieczeń rzymska – o odgrzewanych kotletach i wyważaniu otwartych drzwi

Posted in refleksje, tekst by maciejewski on Luty 14, 2009, 19:41

Nudny wstęp (który postaram się skrócić do absolutnego minimum ale jest konieczny):
Kilka dni temu miałem dość wątpliwą przyjemność zajmować się naprawianiem systemu pewnej znanej wszystkim firmy z Redmond w USA. W wyniku działań (których sens nie jest dla mnie do końca zrozumiały) pewnego pana z pewnej wyspy okazało się, że system operacyjny tego producenta w dziwny sposób nie jest w stanie obsłużyć runtime’u (nie będę rozwijał pojęcia co by nie zanudzać) tegoż producenta i serwera bazy danych też tego samego producenta. Potem nic nie chciało się odinstalować ani zainstalować ponownie żeby działało i musiałem się trochę nagimnastykować żeby to przywrócić do stanu użyteczności. Bajka. Piszę o tym, gdyż w trakcie poszukiwania odpowiednich wersji narzędzi zostałem (kilka razy) poproszony o zainstalowanie nowego produktu tejże firmy – Silverlight, który to miałby odmieć moje życie oferując mi nowe horyzonty dostępu do multimedialnych treści w przeglądarce i na stronach internetowych. Z ciekawości zainstalowałem i zobaczyłem przysłowiowe wyważanie otwartych drzwi – strony internetowe w tej technologii oferują to samo co rozwijana od jakichś 10 lat przez Adobe/Marcomedia technologia Flash. Po co robić produkt robiący to samo co inny? Nie wiem, ale odnoszę wrażenie, że firma o której mówię (chyba każdy wie o którą chodzi) już od dłuższego czasu ma problem z jedną podstawową rzeczą – innowacyjnością. Złośliwi powiedzą, że od zawsze mieli, ale chodzi mi o przykłady a nie ogólniki.

Adobe Flash jest obecnie chyba najpopularniejszą technologią dostarczania multimediów w internecie. wystarczy wymienić jeden serwis oparty o Flash:Youtube i wszystko jasne, choć możliwości Flash’a są o niebo większe. Wystarczy odwiedzić np. takie serwisy jak Tokyoplastic czy genialne zarówno pod względem wykonania jak i idei Don’t Click IT – serwis, który udowadnia, że da się korzystać z internetu bez klikania. Pięknych stron we Flash’u jest bardzo dużo, chyba każdemu zdarzyło się choć raz zagrać w jakąś mini-grę online. To też flash. Oczywiście cieszy bardzo fakt, że z flash’a można korzystać pod Linuksem. Po co robić to samo pod czterokolorową flagą Microsoft? Nie wiem.

Jakiś czas temu miałem również okazję sprawdzić Microsoft Virtual Earth 3D. Nie ma co ukrywać, że w porównaniu z GoogleEarth wypada totalnie nijako. Google Earth w najnowszej wersji oferuje m.in. możliwość zwiedzania Marsa, dna mórz i oceanów na Ziemi, oraz – już wcześniej – opcję którą szczególnie bardzo lubię – mapę nieba z niezliczoną ilością przepięknych zdjęć z teleskopu Hubble’a z opisami i danymi o gwiazdach, galaktykach i innych kosmicznych ustrojstwach. I do tego działa nie tylko pod Windows. Jaki był sens tworzenia podróbki, która nawet nie dorasta do pięt pierwowzorowi – nie wiem.

Największym sukcesem Microsoft’u, który dał firmie niewyobrażalną wręcz popularność, sławę a Billowi Gatesowi przeogromną fortunę jest oczywiście system Windows. Tutaj przyznam, że – owszem – Windows XP jest bardzo dobry. Prosty, względnie stabilny, dość szybki. Choć ktoś kto widział kiedyś czystą instalację wie jak bezużyteczny jest sam w sobie – po zainstalowaniu nie posiada właściwie nic – brakuje mu sensownych odtwarzaczy filmów, muzyki (oraz kodeków do tychże), pakietu biurowego (można sobie dokupić za 1000zł), zestawu zabezpieczeń, edytora grafiki… etc. Właściwie, to poza nędznym pulpitem wszystkiego mu brakuje, nawet pliku PDF nie otworzy. Nawet sterowników do urządzeń sprzed 5 lat. Nie tak dawno powstała nowa wersja Windows – Vista. Nawet Microsoft twierdzi, że nie był to skukces komercyjny (czytaj: była to totalna porażka).  Obecnie naprędce tworzy się Windows 7, który – co tu dużo ukrywać ma być powrotem do lekkości i stabilności XP. O ile jeśli chodzi o oprogramowanie możemy spodziewać się jak zwykle pustyni to obiecują lekki i odświeżony interfejs, który co tu dużo mówić – wygląda dokładnie jak Linux, tudzież MacOS 🙂 Wystarczy spojrzeć na obrazek (screenshoty oraz połączenie autorstwa Adriana z Ubucentrum.net:

paski-porownanie1W mojej opinii nie ma co ukrywać – kolejna skucha.  Dodatkowo polecam świetny filmik z youtube (poza poczuciem sarkazmu i ironii wymaga również znajomości języka angielskiego)

Do tego dochodzą drobiazgi typu przeglądanie internetu w zakładkach, ogłaszane jako wielką nowość i sukces w październiku 2006 przy wydaniu Internet Explorer 7, które to od prawie dwóch lat było dostępne w Mozilla Firefox (a jeszcze wcześniej chyba w innych przeglądarkach – Netscape i/lub Opera), eksport do PDF w Office 2007 itd.

Jednakże Microsoft nie jest osamotniony w ogłaszaniu jako nowość rzeczy powszechnie znanych – ostatnio n.p. nasze rodzime Gadu-gadu w wersji 8 nareszcie doczekało się sprawdzania pisowni, co – mam nadzieję – będzie lekiem na irytację użytkowników, którzy – tak jak ja – tracą nerwy czytając wiadomości od znajomych Dys’ów (dysortografia, dysgrafia dys… – zaświadczenia  rozdawane obecnie na lewo i prawo).  Nie pamiętam dokładnie od kiedy używam GNU Aspell’a – otwartoźródłowej aplikacji do sprawdzania poprawności wpisywania tekstu. Najstarsze pakiety aspell-pl jakie udało mi się znaleźć pochodzą sprzed prawie czterech lat (!).

Nie tylko w oprogramowaniu można znaleźć takie kwiatki, choćby oferowane obecnie telewizory/monitory LCD/Plasma – te drugie zużywają tak dużo prądu, że Unia Europejska w dobie problemów z cenami i dostępnością energii rozważa możliwość nałożenia restrykcji na ich producentów. Można powiedzieć, że tuż za rogiem czeka technologia OLED – tańsza i łatwiejsza w produkcji, bardzo wyraźnie energooszczędna, oferująca lepszą jakość obrazu posiada same zalety, jednakże jest wyraźnie blokowana przez właściciela patentów (Eastman Kodak) oraz producentów telewizorów starszych typów, którzy wciąż na nich zarabiają. W USA pojawiły się już pierwsze produkty w sklepach, ale cena i dostępność to porażka. Niestety – przyjdzie nam jeszcze trochę na to poczekać.

Czemu miał służyć ten przydługi wywód – chciałem pozwolić sobie zauważyć, że jesteśmy obecnie traktowani przez producentów urządzeń i oprogramowania jak klient komunistycznej restauracji gdzie tytułowa pieczeń rzymska to nic innego jak resztki z poprzednich dni przyrządzone na nowo i serwowane klientom, którzy niebardzo mają możliwość wyboru.

W kwestii oprogramowania sprawa jest dość prosta – przy odrobinie chęci i wiedzy można zaopatrzyć się w darmowy (i nowoczesny) system operacyjny,  zestaw darmowych (i nowoczesnych) aplikacji, które nie dość, że pozwolą nam zaoszczędzić bardzo dużo pieniędzy (pakiet aplikacji pod windows w postaci pakietu biurowego Office, Adobe Photoshop, Antywirus, Firewall itp. to wydatek rzędu kilku tysięcy PLN) to jeszcze dają dostęp do nowoczesnych (i darmowych) technologii i wygodnych narzędzi, które możemy dobierać do naszych potrzeb zarówno przez wybór programów oraz ich konfigurację. Niestety w sprawach sprzętowych nie ma już tak lekko, jedyne co zostaje to czekać aż producenci zdecydują się rzucić coś świeżego, choć można też naprawdę wiele zyskać szukając produktów alternatywnych  producentów. Często można zaoszczędzić koszt promocji znanej marki i kupić dużo taniej produkt o porównywalnych parametrach a nawet kupić lepsze urządzenie znacznie taniej. A przede wszystkim nie ufać bezgranicznie sprzedawcom w sklepach, gdyż wiadomo, że nie zawsze są oni rzetelni oraz uczciwi.