Catapultam habeo. Nisi pecuniam omnem mihi dabis, ad caput tuum saxum immane mittam.

Nie rozumiem czyli metoda Copy’ego-Paste’a + bezmyślność c.d.

Posted in tekst by maciejewski on Styczeń 15, 2011, 02:05

Znalazłem ostatnio ten sam artykuł na dwóch portalach Nextmag.pl i Pcformat.pl, podpisany dwoma różnymi nazwiskami:
Autor: Krzysztof Gudowski
Autor: Krzysztof Kozłowski

Gdyby chociaż ten artykuł był ciekawy czy wnosił cokolwiek nowego, ale nie. Klasycze pitu pitu byle ktoś kliknął i reklamodawca wypłacił dolę za reklamę a tekst może być bzdurny. Polskie dziennikarstwo internetowe schodzi (zeszło) na psy. Z całym szacunkiem dla tych mądrych i wiernych zwierząt.

Reklamy

Kwiatki z manuali #8

Posted in tekst by maciejewski on Styczeń 12, 2011, 22:00

Znów „podkradzione” z roflcopter’a, ale nie mogłem się powstrzymać.

man cp
(…)
OPCJE
(…)
–sparse=kiedy
Określa sposób tworzenia „rzadkich” plików. Plik „rzadki” („sparse file”) zawiera „dziury”-sekwencje zerowych bajtów, które nie zajmują żadnych fizycznych bloków na dysku; systemowa funkcja odczytu (read) czyta je jako zera. Oszczędza to znacząco miejsce na dysku jak i powiększa prędkość, gdyż wiele plików binarnych zawiera wiele kolejnych bajtów zerowych. Domyślnie cp wykrywa dziury w pliku źródłowym przy pomocy zgrubnych metod heurystycznych i tworzy odpowiedni plik wynikowy również jako rzadki. Argument kiedy opcji –sparse może mieć jedną z następujących wartości:
(…)
never Nigdy nie tworzy rzadkich plików wynikowych. Daj nam znać jeśli znajdziesz zastosowanie dla tej opcji.

Nie rozumiem czyli metoda Copy’ego-Paste’a + bezmyślność

Posted in it, tekst by maciejewski on Listopad 29, 2010, 21:01

W trzecim kwartale bieżącego roku zanotowano duży spadek liczby spamu. W październiku, w porównaniu z sierpniem, liczba niechcianych e-maili zmniejszyła się aż o 47 procent. Mimo tak znacznego spadku spam stanowi 82,3% wszystkich listów elektronicznych. Kwartał wcześnie było to 84,4%

źródło: Locos.pl („Kwartał wcześnie było to” – pisownia oryginalna)

Po pierwsze: październik to pierwszy miesiąc czwartego kwartału więc – po drugie – jeśli tak ogromny spadek miał miejsce w trzecim kwartale to jak możliwy jest kolejny spadek o 47% w październiku oraz fakt, że po jednym (lub dwóch, w trzecim kwartale oraz w pierwszym miesiącu czwartego) takim spadku i tak spam stanowi 82% wszystkich maili?

Przy bardzo odważnym założeniu (przy tej ilości danych lepiej się chyba nie da), że wartości w trzech miesiącach kwartału rozkładają się równomiernie po 1/3 to spadek odsetku spamu o 47% (dajmy dla ułatwienia 50%) w jednym miesiącu czyli z 84% do 42% powinien dać nam (84/100+84/100+(84*(1-0,47))/100)/3 = 70% średniego odsetku w kwartale. Acz to tylko dywagacje.

Przechodząc do sedna: jak można zmienić jedną wartość o 50% tak by wartość końcowa porównania dwóch pozostała bez zmian?  x1/x1+y1 = x2/x2+y2 i równocześnie x1/x2 = 1/2? Odpowiedź jest prosta: Należy analogicznie zmienić drugą wartość i mamy gotowe: 1/11 = 2/22. Wilk syty i owca w ciąży cała

Nie wydaje mi się jednak, żeby w ciągu kwartału ogólna ilość maili zmieniła się tak bardzo. Tym razem jednak pod tekstem (nota bene umieszczonym w dziale „publikacje”, autor Piotr Błaszczeć) znajdziemy informację: [źródło: www.arcabit.pl] Po kliknięciu na link oczom naszym ukazuje się dokładnie ten sam tekst. Czy publikacja polega na przeklejeniu artykułu znalezionego na innym serwisie? Chyba, że ten sam autor pisze dla obu serwisów, nie wiem, na Arcabit nie podano autora, ale jest za to link: źródło: SC Magazine. Pod wskazanym adresem znajdziemy trzy serwisy UK, USA i Australia, na wszystkich trzech poszukałem tekstu, który mógłby być źródłem informacji dla autora. Pierwszy na jaki natrafiłem po wpisaniu frazy „spam october” w wyszukiwarce wprawił mnie w osłupienie:

As a result, according to Symantec’s MessageLabs Intelligence Report for October, the global ratio of spam in email traffic fell 4.2 percent to 87.5 percent.

źródło: SC Magazine. Dość druzgocąca różnica w obliczeniach, ale być może porównywano inne okresy.

Natomiast tekst, który – jak mniemam – posłużył do napisania tego na Arcabit, gdyż tekst jest właściwie ten sam (tylko w oryginale jest dłuższy, czyżby nie chciało się całego przetłumaczyć?) znalazłem na australijskiej stronie serwisu pod tym adresem z adnotacją: This article originally appeared at itpro.co.uk, tym razem przynajmniej autor ten sam. Jak widać polska wersja to tylko tłumaczenie angielskiej co nie przeszkodziło „autorowi” w podpisaniu tekstu swoim nazwiskiem, nie wiem czy to taki teraz standard. Brnąc dalej w tekst znalazłem dwa kolejne tropy w postaci linków do serwisów źródłowych:

Both Symantec and Kaspersky have noted the spam decline, with the former finding October volumes went down 47 per cent when compared to August.

Kaspersky figures showed a decline in the third quarter when compared to the previous period, with the level of spam out of all detected messages recorded at 82.3 per cent, down from 84.4 per cent.

Udałem się więc na stronę Kaspersky Lab i w wyszukiwarce znalazłem tekst: October sees dramatic reduction in spam from the USA

According to Kaspersky Lab’s October spam report, the amount of spam in mail traffic decreased by 3.7 percentage points and averaged 77.4% for the month.

Tutaj mowa o spadku o zaledwie 3,7 punktu procentowego. Należy zwrócić uwagę właśnie na fakt, że po raz pierwszy użyto określenia punktu procentowego co świadczyłoby o znajomości fundamentalnych zagadnień statystyki (wzrost 10% wartości o 10% daje wynik 11%, wzrost 10% wartości o 10 punktów procentowych daje 20% wynik, tak na marginesie). Jednak jak wyczytać możemy w tytule tekstu raport dotyczy USA. Koniec końca udałem się na stronę główną Kaspersky Labs w poszukiwaniu raportów. Jak się szybko dowiedziałem dane takie publikowane są na serwisie SecureList (firmowanym zresztą przez logo Kaspersky) i tam znalazłem szczegółowy raport, w który jestem w stanie uwierzyć:

The amount of spam in email traffic fell by 3.7 percentage points compared to September’s figure and averaged 77.4%.

Skąd się nagle 3,7 „procent”  zamieniło w 47 ? Pewnie nigdy nie dowiemy się co brał autor analizy raportu, mnie natomiast irytuje poziom polskiego dziennikarstwa internetowego. Wszędzie widać tylko kopiowane artykuły innych serwisów, czasem ktoś pokusi się o tłumaczenie zagranicznego (lepsze lub gorsze, zazwyczaj to drugie). Liczy się tylko żeby tytuł był krzykliwy, licznik wizyt podskoczył i sponsor zapłacił za wyświetlone reklamy. Kilka miesięcy temu, kiedy Rupert Murdoch ogłosił że zamierza stworzyć internetową gazetę, za której czytanie będzie się płacić byłem przekonany, że w morzu darmowych serwisów taki pomysł na pewno na siebie nie zarobi, teraz jednak byłbym w stanie zapłacić kilka zł miesięcznie (jeśli metoda płatności będzie sensownie skonstruowana) za rzetelne i profesjonalne podejście do tematu dziennikarstwa w internecie.

pieczeń rzymska – o odgrzewanych kotletach i wyważaniu otwartych drzwi

Posted in refleksje, tekst by maciejewski on Luty 14, 2009, 19:41

Nudny wstęp (który postaram się skrócić do absolutnego minimum ale jest konieczny):
Kilka dni temu miałem dość wątpliwą przyjemność zajmować się naprawianiem systemu pewnej znanej wszystkim firmy z Redmond w USA. W wyniku działań (których sens nie jest dla mnie do końca zrozumiały) pewnego pana z pewnej wyspy okazało się, że system operacyjny tego producenta w dziwny sposób nie jest w stanie obsłużyć runtime’u (nie będę rozwijał pojęcia co by nie zanudzać) tegoż producenta i serwera bazy danych też tego samego producenta. Potem nic nie chciało się odinstalować ani zainstalować ponownie żeby działało i musiałem się trochę nagimnastykować żeby to przywrócić do stanu użyteczności. Bajka. Piszę o tym, gdyż w trakcie poszukiwania odpowiednich wersji narzędzi zostałem (kilka razy) poproszony o zainstalowanie nowego produktu tejże firmy – Silverlight, który to miałby odmieć moje życie oferując mi nowe horyzonty dostępu do multimedialnych treści w przeglądarce i na stronach internetowych. Z ciekawości zainstalowałem i zobaczyłem przysłowiowe wyważanie otwartych drzwi – strony internetowe w tej technologii oferują to samo co rozwijana od jakichś 10 lat przez Adobe/Marcomedia technologia Flash. Po co robić produkt robiący to samo co inny? Nie wiem, ale odnoszę wrażenie, że firma o której mówię (chyba każdy wie o którą chodzi) już od dłuższego czasu ma problem z jedną podstawową rzeczą – innowacyjnością. Złośliwi powiedzą, że od zawsze mieli, ale chodzi mi o przykłady a nie ogólniki.

Adobe Flash jest obecnie chyba najpopularniejszą technologią dostarczania multimediów w internecie. wystarczy wymienić jeden serwis oparty o Flash:Youtube i wszystko jasne, choć możliwości Flash’a są o niebo większe. Wystarczy odwiedzić np. takie serwisy jak Tokyoplastic czy genialne zarówno pod względem wykonania jak i idei Don’t Click IT – serwis, który udowadnia, że da się korzystać z internetu bez klikania. Pięknych stron we Flash’u jest bardzo dużo, chyba każdemu zdarzyło się choć raz zagrać w jakąś mini-grę online. To też flash. Oczywiście cieszy bardzo fakt, że z flash’a można korzystać pod Linuksem. Po co robić to samo pod czterokolorową flagą Microsoft? Nie wiem.

Jakiś czas temu miałem również okazję sprawdzić Microsoft Virtual Earth 3D. Nie ma co ukrywać, że w porównaniu z GoogleEarth wypada totalnie nijako. Google Earth w najnowszej wersji oferuje m.in. możliwość zwiedzania Marsa, dna mórz i oceanów na Ziemi, oraz – już wcześniej – opcję którą szczególnie bardzo lubię – mapę nieba z niezliczoną ilością przepięknych zdjęć z teleskopu Hubble’a z opisami i danymi o gwiazdach, galaktykach i innych kosmicznych ustrojstwach. I do tego działa nie tylko pod Windows. Jaki był sens tworzenia podróbki, która nawet nie dorasta do pięt pierwowzorowi – nie wiem.

Największym sukcesem Microsoft’u, który dał firmie niewyobrażalną wręcz popularność, sławę a Billowi Gatesowi przeogromną fortunę jest oczywiście system Windows. Tutaj przyznam, że – owszem – Windows XP jest bardzo dobry. Prosty, względnie stabilny, dość szybki. Choć ktoś kto widział kiedyś czystą instalację wie jak bezużyteczny jest sam w sobie – po zainstalowaniu nie posiada właściwie nic – brakuje mu sensownych odtwarzaczy filmów, muzyki (oraz kodeków do tychże), pakietu biurowego (można sobie dokupić za 1000zł), zestawu zabezpieczeń, edytora grafiki… etc. Właściwie, to poza nędznym pulpitem wszystkiego mu brakuje, nawet pliku PDF nie otworzy. Nawet sterowników do urządzeń sprzed 5 lat. Nie tak dawno powstała nowa wersja Windows – Vista. Nawet Microsoft twierdzi, że nie był to skukces komercyjny (czytaj: była to totalna porażka).  Obecnie naprędce tworzy się Windows 7, który – co tu dużo ukrywać ma być powrotem do lekkości i stabilności XP. O ile jeśli chodzi o oprogramowanie możemy spodziewać się jak zwykle pustyni to obiecują lekki i odświeżony interfejs, który co tu dużo mówić – wygląda dokładnie jak Linux, tudzież MacOS 🙂 Wystarczy spojrzeć na obrazek (screenshoty oraz połączenie autorstwa Adriana z Ubucentrum.net:

paski-porownanie1W mojej opinii nie ma co ukrywać – kolejna skucha.  Dodatkowo polecam świetny filmik z youtube (poza poczuciem sarkazmu i ironii wymaga również znajomości języka angielskiego)

Do tego dochodzą drobiazgi typu przeglądanie internetu w zakładkach, ogłaszane jako wielką nowość i sukces w październiku 2006 przy wydaniu Internet Explorer 7, które to od prawie dwóch lat było dostępne w Mozilla Firefox (a jeszcze wcześniej chyba w innych przeglądarkach – Netscape i/lub Opera), eksport do PDF w Office 2007 itd.

Jednakże Microsoft nie jest osamotniony w ogłaszaniu jako nowość rzeczy powszechnie znanych – ostatnio n.p. nasze rodzime Gadu-gadu w wersji 8 nareszcie doczekało się sprawdzania pisowni, co – mam nadzieję – będzie lekiem na irytację użytkowników, którzy – tak jak ja – tracą nerwy czytając wiadomości od znajomych Dys’ów (dysortografia, dysgrafia dys… – zaświadczenia  rozdawane obecnie na lewo i prawo).  Nie pamiętam dokładnie od kiedy używam GNU Aspell’a – otwartoźródłowej aplikacji do sprawdzania poprawności wpisywania tekstu. Najstarsze pakiety aspell-pl jakie udało mi się znaleźć pochodzą sprzed prawie czterech lat (!).

Nie tylko w oprogramowaniu można znaleźć takie kwiatki, choćby oferowane obecnie telewizory/monitory LCD/Plasma – te drugie zużywają tak dużo prądu, że Unia Europejska w dobie problemów z cenami i dostępnością energii rozważa możliwość nałożenia restrykcji na ich producentów. Można powiedzieć, że tuż za rogiem czeka technologia OLED – tańsza i łatwiejsza w produkcji, bardzo wyraźnie energooszczędna, oferująca lepszą jakość obrazu posiada same zalety, jednakże jest wyraźnie blokowana przez właściciela patentów (Eastman Kodak) oraz producentów telewizorów starszych typów, którzy wciąż na nich zarabiają. W USA pojawiły się już pierwsze produkty w sklepach, ale cena i dostępność to porażka. Niestety – przyjdzie nam jeszcze trochę na to poczekać.

Czemu miał służyć ten przydługi wywód – chciałem pozwolić sobie zauważyć, że jesteśmy obecnie traktowani przez producentów urządzeń i oprogramowania jak klient komunistycznej restauracji gdzie tytułowa pieczeń rzymska to nic innego jak resztki z poprzednich dni przyrządzone na nowo i serwowane klientom, którzy niebardzo mają możliwość wyboru.

W kwestii oprogramowania sprawa jest dość prosta – przy odrobinie chęci i wiedzy można zaopatrzyć się w darmowy (i nowoczesny) system operacyjny,  zestaw darmowych (i nowoczesnych) aplikacji, które nie dość, że pozwolą nam zaoszczędzić bardzo dużo pieniędzy (pakiet aplikacji pod windows w postaci pakietu biurowego Office, Adobe Photoshop, Antywirus, Firewall itp. to wydatek rzędu kilku tysięcy PLN) to jeszcze dają dostęp do nowoczesnych (i darmowych) technologii i wygodnych narzędzi, które możemy dobierać do naszych potrzeb zarówno przez wybór programów oraz ich konfigurację. Niestety w sprawach sprzętowych nie ma już tak lekko, jedyne co zostaje to czekać aż producenci zdecydują się rzucić coś świeżego, choć można też naprawdę wiele zyskać szukając produktów alternatywnych  producentów. Często można zaoszczędzić koszt promocji znanej marki i kupić dużo taniej produkt o porównywalnych parametrach a nawet kupić lepsze urządzenie znacznie taniej. A przede wszystkim nie ufać bezgranicznie sprzedawcom w sklepach, gdyż wiadomo, że nie zawsze są oni rzetelni oraz uczciwi.