Catapultam habeo. Nisi pecuniam omnem mihi dabis, ad caput tuum saxum immane mittam.

Nie rozumiem czyli metoda Copy’ego-Paste’a + bezmyślność

Posted in it, tekst by maciejewski on Listopad 29, 2010, 21:01

W trzecim kwartale bieżącego roku zanotowano duży spadek liczby spamu. W październiku, w porównaniu z sierpniem, liczba niechcianych e-maili zmniejszyła się aż o 47 procent. Mimo tak znacznego spadku spam stanowi 82,3% wszystkich listów elektronicznych. Kwartał wcześnie było to 84,4%

źródło: Locos.pl („Kwartał wcześnie było to” – pisownia oryginalna)

Po pierwsze: październik to pierwszy miesiąc czwartego kwartału więc – po drugie – jeśli tak ogromny spadek miał miejsce w trzecim kwartale to jak możliwy jest kolejny spadek o 47% w październiku oraz fakt, że po jednym (lub dwóch, w trzecim kwartale oraz w pierwszym miesiącu czwartego) takim spadku i tak spam stanowi 82% wszystkich maili?

Przy bardzo odważnym założeniu (przy tej ilości danych lepiej się chyba nie da), że wartości w trzech miesiącach kwartału rozkładają się równomiernie po 1/3 to spadek odsetku spamu o 47% (dajmy dla ułatwienia 50%) w jednym miesiącu czyli z 84% do 42% powinien dać nam (84/100+84/100+(84*(1-0,47))/100)/3 = 70% średniego odsetku w kwartale. Acz to tylko dywagacje.

Przechodząc do sedna: jak można zmienić jedną wartość o 50% tak by wartość końcowa porównania dwóch pozostała bez zmian?  x1/x1+y1 = x2/x2+y2 i równocześnie x1/x2 = 1/2? Odpowiedź jest prosta: Należy analogicznie zmienić drugą wartość i mamy gotowe: 1/11 = 2/22. Wilk syty i owca w ciąży cała

Nie wydaje mi się jednak, żeby w ciągu kwartału ogólna ilość maili zmieniła się tak bardzo. Tym razem jednak pod tekstem (nota bene umieszczonym w dziale „publikacje”, autor Piotr Błaszczeć) znajdziemy informację: [źródło: www.arcabit.pl] Po kliknięciu na link oczom naszym ukazuje się dokładnie ten sam tekst. Czy publikacja polega na przeklejeniu artykułu znalezionego na innym serwisie? Chyba, że ten sam autor pisze dla obu serwisów, nie wiem, na Arcabit nie podano autora, ale jest za to link: źródło: SC Magazine. Pod wskazanym adresem znajdziemy trzy serwisy UK, USA i Australia, na wszystkich trzech poszukałem tekstu, który mógłby być źródłem informacji dla autora. Pierwszy na jaki natrafiłem po wpisaniu frazy „spam october” w wyszukiwarce wprawił mnie w osłupienie:

As a result, according to Symantec’s MessageLabs Intelligence Report for October, the global ratio of spam in email traffic fell 4.2 percent to 87.5 percent.

źródło: SC Magazine. Dość druzgocąca różnica w obliczeniach, ale być może porównywano inne okresy.

Natomiast tekst, który – jak mniemam – posłużył do napisania tego na Arcabit, gdyż tekst jest właściwie ten sam (tylko w oryginale jest dłuższy, czyżby nie chciało się całego przetłumaczyć?) znalazłem na australijskiej stronie serwisu pod tym adresem z adnotacją: This article originally appeared at itpro.co.uk, tym razem przynajmniej autor ten sam. Jak widać polska wersja to tylko tłumaczenie angielskiej co nie przeszkodziło „autorowi” w podpisaniu tekstu swoim nazwiskiem, nie wiem czy to taki teraz standard. Brnąc dalej w tekst znalazłem dwa kolejne tropy w postaci linków do serwisów źródłowych:

Both Symantec and Kaspersky have noted the spam decline, with the former finding October volumes went down 47 per cent when compared to August.

Kaspersky figures showed a decline in the third quarter when compared to the previous period, with the level of spam out of all detected messages recorded at 82.3 per cent, down from 84.4 per cent.

Udałem się więc na stronę Kaspersky Lab i w wyszukiwarce znalazłem tekst: October sees dramatic reduction in spam from the USA

According to Kaspersky Lab’s October spam report, the amount of spam in mail traffic decreased by 3.7 percentage points and averaged 77.4% for the month.

Tutaj mowa o spadku o zaledwie 3,7 punktu procentowego. Należy zwrócić uwagę właśnie na fakt, że po raz pierwszy użyto określenia punktu procentowego co świadczyłoby o znajomości fundamentalnych zagadnień statystyki (wzrost 10% wartości o 10% daje wynik 11%, wzrost 10% wartości o 10 punktów procentowych daje 20% wynik, tak na marginesie). Jednak jak wyczytać możemy w tytule tekstu raport dotyczy USA. Koniec końca udałem się na stronę główną Kaspersky Labs w poszukiwaniu raportów. Jak się szybko dowiedziałem dane takie publikowane są na serwisie SecureList (firmowanym zresztą przez logo Kaspersky) i tam znalazłem szczegółowy raport, w który jestem w stanie uwierzyć:

The amount of spam in email traffic fell by 3.7 percentage points compared to September’s figure and averaged 77.4%.

Skąd się nagle 3,7 „procent”  zamieniło w 47 ? Pewnie nigdy nie dowiemy się co brał autor analizy raportu, mnie natomiast irytuje poziom polskiego dziennikarstwa internetowego. Wszędzie widać tylko kopiowane artykuły innych serwisów, czasem ktoś pokusi się o tłumaczenie zagranicznego (lepsze lub gorsze, zazwyczaj to drugie). Liczy się tylko żeby tytuł był krzykliwy, licznik wizyt podskoczył i sponsor zapłacił za wyświetlone reklamy. Kilka miesięcy temu, kiedy Rupert Murdoch ogłosił że zamierza stworzyć internetową gazetę, za której czytanie będzie się płacić byłem przekonany, że w morzu darmowych serwisów taki pomysł na pewno na siebie nie zarobi, teraz jednak byłbym w stanie zapłacić kilka zł miesięcznie (jeśli metoda płatności będzie sensownie skonstruowana) za rzetelne i profesjonalne podejście do tematu dziennikarstwa w internecie.

Czy aby na pewno?

Posted in it, refleksje, tekst by maciejewski on Listopad 27, 2010, 22:00

Rozbawił mnie nieco wpis na jednym z niby-informatycznych portali Nextmag.pl. Nie wątpię w rzetelność Kaspersky Lab, bo kto jak kto ale ta firma ma naprawdę ogromny wkład w sprzątaniu syfu po Microsofcie rozwój bezpieczeństwa komputerów, ale najpierw rozbawiło mnie oświadczenie:

Podczas przeprowadzania badania nie zostały złamane żadne zabezpieczenia. Nazwy sieci i ich dokładna lokalizacja nie zostały nigdzie ujawnione, żadne dane nie zostały zgromadzone ani też nie były przetwarzane

Może się czepiam szczegółów, ale policzenie i przeanalizowanie danych o ilości sieci i ich zabezpieczeniach to też zgromadzenie i przetworzenie danych, ale rozumiem że po ostatniej aferze z samochodami Google Street View każdy chce się zabezpieczyć najlepiej jak to możliwe.

Do czego dążę: zaciekawiły mnie bardzo wyniki testu – 33% sieci nie jest w ogóle zabezpieczonych, co wcale prawdą być nie musi, bo np. w moim mieście wszędzie można wyszukać dostępne pozornie nie zabezpieczone sieci, którymi lokalni dostawcy internetu łączą np. poszczególne bloki z głównym węzłem. Skądinąd wiem też, że pomimo braku szyfrowania WEP/WPA na poziomie WIFI urządzenie na końcu odbierze wyłącznie sygnał szyfrowany protokołem SSL przy użyciu zestawu odpowiednich kluczy.

Nie mówię, że Kaspersky Labs nie wzięli takiego faktu pod uwagę (choć sprawdzenie tego mogłoby zostać uznane za próbę włamania się do sieci) ale po raz n-ty kłania się bardzo zły nawyk nie podawania źródła informacji przez autorów artykułów na serwisach internetowych. O ile w prasie drukowanej nie można do tekstu dołączyć 100 stron szczegółowego raportu o tyle w Internecie po to mamy linki, żeby z nich korzystać i uwierzytelniać swoje podsumowania. Na zachodnich portalach technicznych jest to standard, u nas wciąż można tylko wierzyć, że autor (dobrze jeśli w ogóle się podpisze) tekstu nie wyssał z palca.

Potęga dwóch liter czyli nieokiełznana rekurencja

Posted in photo by maciejewski on Listopad 22, 2010, 22:00

Spadłem z krzesła. Znalezione na RoflCopter’rze, Linuksiarze zrozumieją, reszta niech po prostu udaje, że tego wpisu nie ma.

I once had to remove everything from a PC at work which had linux on it. I never actually tried the rm -rf / thing. So I decided it’d give it a go, just for the fun of it. Next time I’ll check to see if there are any smb shares mounted.

źródło: roflcopter.pl

Throwing stones at gods

Posted in refleksje, tekst by maciejewski on Listopad 16, 2010, 22:00

Najwyższa góra świata jest od kilkunastu lat miejscem niezliczonych wypraw, już nie tylko himalaistów, ale także coraz liczniejszych komercyjnych wycieczek. Niektórzy mówią wręcz o kolejkach, jakie tworzą się w drodze na szczyt. Nie dziwi zatem pojawienie się wielu udogodnień w bazach położonych na kolejnych etapach wejścia na najwyższą górę świata. Jednym z nich jest hotspot WiFi, dostępny w ostatniej bazie przed drogą prowadzącą na szczyt. W sumie utworzono jeszcze sześć dodatkowych hotspotów. To spore ułatwienie dla wspinaczy, którzy do tej pory mogli korzystać z dość kłopotliwych (duże, ciężkie i wymagające sporej ilości energii) telefonów satelitarnych. Od teraz można będzie dokonać wpisu na Twitterze albo Facebooku tuż przed ostatecznym atakiem na szczyt.

-Hotspot WiFi na Mount Evereście

Teraz tylko czekać jak ktoś otworzy tam budkę z hamburgerami albo MCDonald’s. Kiedyś każdy zwiedzający Wielki Kanion chciał wrzucić kamieć żeby zobaczyć jak długo leci. Teraz jest to absolutnie zakazane. Dlaczego? Bo przy tej ilości zwiedzających zasypaliby go w kilka lat. Czemu tak jest, że wszystko co najpiękniejsze chcemy na siłę  zadeptać i zasypać śmieciami? Ostatni raz na Kasprowym Wierchu byłem kilka lat temu, w schronisku nie dało się dopchać do baru kupić herbaty, bo tłum ludzi przyjeżdża kolejką w klapkach z dziećmi zjeść pizzę i napić się piwa. Żeby wejść na szczyt Giewontu trzeba odstać swoje w kolejce. Obiecałem sobie, że to był ostatni raz kiedy tam poszedłem.

Tagged with: , ,

coś dla mediów

Posted in photo by maciejewski on Listopad 12, 2010, 22:59

Coś w kontraście do nieczytelnych i wprowadzających w błąd wykresów w polskich mediach.

„Amerykańscy naukowcy” czyli „Czy dinozaury nosiły kalesony?”

Posted in refleksje, tekst by maciejewski on Listopad 11, 2010, 22:00

Rozbawiły mnie dziś wpisy Interii i Idg. Pewnie wkrótce kolejne serwisy będą podchwytywały temat i zgodnie z wszechobecną metodą głuchego telefonu pisać coraz większe bzdury. Ostatnimi czasy na portalach często widać fale debilnych artykułów, zaczynających się od niedokładnego (lub błędnego tłumaczenia), nieprawdziwego źródła lub żartu. Następnie tabuny pseudo-dziennikarzy podkradają sobie „njusa” za każdym razem dodając na szybko trochę dramatyzmu i/lub niezweryfikowanych wiadomości z Wikipedii. Skutkiem tego co jakiś czas przez internet przetaczają się buraki o tym ile to Google zużywa prądu na jedno wyszukiwanie (sprostowane przez autora raportu na który się powoływano, okazało się bzdurną interpretacją) czy błędnie opublikowana wiadomość o rzekomej śmierci Steve’a Jobs’a, która spowodowała niemałe zamieszanie w giełdowej wartości akcji tejże firmy.  Jak bumerang wraca bzdurne wieszczenie końca Internetu z powodu braku wolnych adresów IP czy doniesienia o rakotwórczym działaniu marchewek. Niezawodnym sposobem na podniesienie wątpliwej wiarygodności wyssanego z palca artykułu jest powołanie się na słynnych amerykańskich naukowców.

Tak oto dziś  można przeczytać że:

Laptopy mogą osłabiać płodność u mężczyzn

a nawet:

Trzymasz laptopa na kolanach? Będziesz bezpłodny.

Badanie przeprowadzone na State University of New York obejmowało grupę 29 dzielnych śmiałków, którzy celowo trzymali rozgrzane laptopy na kolanach w celach badawczych. Naukowcy cały czas monitorowali temperaturę w okolicach ich kroczy specjalnymi czujnikami.

Badani, by utrzymać balans notebooków trzymali uda razem. W ciągu kilkunastu minut temperatura ich kroczy wzrosła średnio o 2,5 stopnia Celsjusza mimo, że oni sami nie czuli żadnej różnicy.

Taki, na pozór niewielki, wzrost może być bardzo niebezpieczny dla mężczyzn i spowodować m.in. problemy z produkcją spermy. Oczywiście wraz ze wzrostem czasu użytkowania urządzenia rośne także zagrożenie i skala niepożądanych efektów ubocznych.

Jak informuje The Register, to nie pierwsze tego typu badania nowojorskiego uniwersytetu stanowego. Po poprzednich, wykonanych w 2004 roku, badacze doszli do bardzo podobnych wniosków, alarmując przy okazji, że wzrost temperatury w okolicach krocza nawet o 1 stopień Celsjusza może spowodować spadek jakości produkowanego nasienia aż o 40%.

Jak wynika z tego testu (choć w sumie żaden z autorów nie pokusił się o podanie źródła) sprawa jest naprawdę poważna. Jeśli Rząd nie chce już wkrótce mierzyć się ze znacznym pogorszeniem współczynników demograficznych już teraz trzeba działać i to działać z całą stanowczością.

Po pierwsze trzeba zakazać posiadania laptopów (nawet na własny użytek!). Jednak przecież laptopy nie są jedynym czynnikiem powodującym wzrost temperatury męskich stref intymnych i tym samym stwarzającym ryzyko wyginięcia rasy ludzkiej podobnie jak dinozaurów 65 milionów lat temu.

Ciepłe majtki już teraz powinny zniknąć ze sklepowych półek szybciej niż dopalacze a przemyt kaleson powinien być karany pozbawieniem wolności do lat pięciu (co najmniej!). Trzeba jak najszybciej wprowadzić obowiązek noszenia szkockich kiltów i wyjazdów na podróże poślubne wyłącznie do zimnych krajów…

Słów mi brak na głupotę portali internetowych.

Dla odmiany

Posted in photo by maciejewski on Listopad 10, 2010, 23:34

Linuks przerobiony na Mac’a i Facebook w dialekcie piratów 🙂

Tagged with: , ,

Mindgasm

Posted in video by maciejewski on Listopad 9, 2010, 22:00

Trzeba się  bardzo skupić i znać język Szekspira. Genialne.

Tagged with: , ,

taki Windows to ja rozumiem

Posted in refleksje, tekst by maciejewski on Listopad 8, 2010, 23:43

źródło: http://jstrazyjst.soup.io/post/82766259/Image

Heh, patrzę na te okna i dzieciństwo mi się przypomina. Jeśli jest coś, na co warto wydać kasę to są to drewniane okna, a nie te gówniane plastiki. Ceglana ściana w pokoju też świetna.

nie dla pingwina kiełbasa

Posted in refleksje, tekst by maciejewski on Listopad 7, 2010, 02:07

Z racji jakiejś akcji reklamowej Intel’a i kilku innych firm na Iplex.pl można teraz (i chyba dość niedługo) oglądać filmy w HD za darmo (i legalnie!) różne filmy. Niektóre naprawdę dobre np. „Labirynt Fauna”. Po wybraniu wersji lektor/napisy trzeba obejrzeć kilkusekundową reklamę i możemy możecie obejrzeć film w jakości HD dzięki odtwarzaczu Vividas. Ja niestety nie mogę ponieważ powyższy działa tylko na Windows/Mac.  W czasach gdy Youtube czy Vimeo i tysiące innych serwisów oferujących multimedia w HD działają bez problemu dzięki (w końcu sensownie działającej) obsłudze Flash’a Iplex.pl musieli wybrać takie dziadostwo. I nie jest to bynajmniej spowodowane problemami z obsługą multimediów, bo od dawna Linux wspiera wszelkie znane ludzkości kodeki (nawet WMV!) i kwestia dostosowania odtwarzacza to tylko kwestia chęci lub poszanowania standardów i użycia któregoś z uniwersalnych wieloplatformowych odtwarzaczy, jest sporo darmowych dostępnych. Tym razem komuś się zachciało odkrywać Amerykę na nowo i wyszło jak wyszło. Miłego oglądania, ciekawych tytułów kilka jest.

Tagged with: ,