abstrakcji nieco – fog without a dog
Wbrew pogoni za megapikselami, wbrew marudzeniu który aparat przesyca czerwienie, a może jednak żółci, wbrew przyglądaniu się która reprodukcja Mieszka I (z banknotu 10 zł) jest lepsza. Bleh, abstrakcji trochę. Myślę, że czasem ludzie zapominają po co jest fotografia. Moja jest dla ekspresji – dziś dla wyrażenia tego jak się czułem na spacerze. Już nawet prawie jasno jest jak kończę pracę, jeszcze tylko trochę i będą zachody słońca. Na razie mgła.
Ktoś powie, że nieostre – racja, ktoś że ciemne – racja, ktoś że przeostrzone albo zs dużo kontrastu, komuś ciemne pół kadru od tilta się nie spodoba – so what?
Obróbka z BATCH’a (hurtem wszystkie, żadne tam pucowanie).







znowu przerwa
Trochę czasu minęło od ostatnich wpisów, zdjęć trochę robiłem, ale bardziej pamiątki z wycieczek niż jakieś z pomysłem. Nie chciało mi się udziwniać. Czasem trzeba odpocząć. Dużo też innych spraw na głowie, takie tam. Wczoraj skończyłem wreszcie montowanie szkła z pochyłem (niech żyje taśma izolacyjna!!!), oto pierwsze testy tego co wyszło. TAK – ma być nieostro, ma być koślawo, ma być tak jak jest!!!
EDIT: ktoś mi słusznie zwrócił uwagę, zapomniałem dopisać – nie traktujcie tego jak jakieś wydarzenie artystyczne, zdjęcia nie mają powalającej treści, bo nie taki był zamysł – to test obiektywu samoróbki oraz mojej fantazji w jego używaniu. Treść nie jest tu istotna, chodzi o sposób rysowania świata.





