Revlovers
z koncertu Revlovers + Psychocukier, na zdjęciu gitarzysta pierwszego z zespołów (a przynajmniej kawałek Darka). Strasznie ciemno było. 50mm@1,7. Ostrzył ktoś kiedyś ręcznie z bliska na f/1,7 po ciemku? Ostra jazda

Witamy 2011
Z sylwestra. Miast napierdzielać z petard przyprawiając psom i kotom traumę postanowiliśmy zrobić coś kreatywnie. Z podziękowaniami dla współautorów za bardzo miły wieczór i machanie cyferek (dzisiejszy wpis sponsoroują literki A, J i R oraz cyferki 2, 0 i 1). Focia w stylu vintage, ponoć takie teraz modne.
Quo Vadis Photo ponownie, czyli Fotofestival 2010
Autor tekstu pragnie podkreślić, że opinie tutaj wyrażone są głeboko subiektywne i miejscami przesadzone.
Rok temu pisałem subiektywnie o Grand Prix Fotofestiwalu w Łodzi. Nie przemawiał do mnie werdykt Jury, ale nie mnie oceniać, bo się przeca nie znam. W tym roku miałem nadzieję mile się zaskoczyć nowym programem, nowym sponsorem głównej nagrody (firma Sandisk) no i przede wszystkim nowymi wystawami. Miało być tak pięknie a wyszło jak zwykle. Dłuższą chwilę zastanawiałem się, czy to inne zdjęcia czy też ktoś przez pomyłkę bądź celowo wywiesił te same. Po powrocie do domu porównałem zdjęcia co ostatecznie rozwiało moje niepewności, bo i spójrzcie:
kupa pinhole 2009:

Im dłużej patrzę na tę kupę (na oryginalność i unikalność odcisku, pozostawionego niechybnie przez przedstawiciela ssaków parzystokopytnych) tym bardziej mam wrażenie, że są to dwa ujęcia tego samego gówna placka.
Cóż jest tak wybitnie artystycznego w wielbłądzich fekaliach, że rokrocznie stają się obiektem wystaw na imprezie aspirującej do miana światowej (“9th International Festival of Photography in Lodz”) w mieście pretendującym do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016? Czy nie mamy przypadkiem do czynienia ze spiskiem arabskich hodowców kóz i wielbłądów próbujących przemycić nam tu guano swojego inwentażu i wmówić nam, że lepsze jest niż fekalia naszej polskiej Krasuli (to są fekalia na miarę naszych możliwości)?
Tak na poważnie, to było kilka wystaw, które bardzo mi się podobały(Jenny Matthews, Marcin Sudziński i najlepsza moim zdaniem seria: Phillip Toledano, Katrin Trautner), kilka takich, do których trudno mi się było ustosunkować (Carolle Benitah, Verena Jaekel, Dominika Sadowska) i co najmniej kilka, których sensu, poziomu i jakości nie odnajduję, nie rozumiem i nie doceniam. Przegląd projektów z przeróżnych ASP totalnie mnie rozczarował. Naprawdę, więcej sztuki jest na głównej stronie Digarta niż na przeglądzie szkół artystycznych, Ale to moim zdaniem, bo ja się nie znam na sztuce przez duże S. Próbowałem, bóg mi świadkiem, że próbowałem, niestety nie dałem rady, sorry.
Na pewno niezależnie od moich odczuć Fotofestival jest wydarzeniem na które warto zwrócić uwagę, warto się wybrać i zobaczyć. Zobaczyć dokąd podąża współczesna fotografia, zobaczyć że wciąż istnieje ‘antyflicrowa’ alternatywa, że nie mam racji (jeszcze częściej niż sam zauważam, że nie mam), że fotografia jest bardzo subiektywna i wiele innych “że”. I mimo mojego czepiania się dziękuję ekipie FF z Krzysztofem Candrowiczem na czele. Za rok będzie lepiej, wierzę w to.
Piknik Naukowy w Manufakturze
Zbierałem się do napisania jakiegoś tekstu ale jakoś mi nie idzie, więc napiszę tylko, że na Pikniku Naukowym, który odbył się w ubiegłym miesiącu w łódzkiej Manufakturze miałem okazję odwiedzić stanowisko Studenckiego Koła Naukowego Wydziału Budownictwa PŁ “Momencik” i zobaczyć atrakcje i prezentacje, które przygotowali oraz oczywiście zwiedzić wiele innych stanowisk kół naukowych innych wydziałów/uczelni. Wszystko fajnie, poza zwierzętami, które nie wyglądały na szczęśliwe z powodu wystawienia ich na widowisko.

























Magazyn Fotoindex.
W sieci pojawiło się nowe wydanie magazynu forograficznego Fotoindex, mnie ogólnie nie zachwyciło, ale nie jest aż tak źle, żeby nie było warto obejrzeć.
Spaghetti colorovoccio
Wiosna się już zaczęła astronomicznie i kalendarzowo, ale coś ciężko jej zawitać w nasze strony, może trzeba jej trochę pomóc. Do zaklinania wiosny potrzebne będzie zielone pesto, suszone pomidory, pomidory z puszki (świeże jak będą latem, też się nimi zajmiemy), pietruszka i szczypiorek. Z przypraw papryka (ostra lub słodka, jak kto woli). Zioła prowansalskie, lub poszczególne osobno (bazylia, oregano…). Broń boże weget i innych sztucznych dosmakowywaczy o smaku benzoesanu sodu – sos sojowy i ocet winny dopełnią smaku.
Wstawiamy wodę na makaron i zajmujemy się sosem. Pomidory suszone podsmażamy dosłownie sekundkę (mogą być z cebulą, papryką, czymkolwiek innym, w sumie ten przepis nie ma żadnych reguł), dodajemy czosnek, pomidory z puszki, trochę kefiru lub śmietany. Gotowania makaronu nie będę opisywał, nakładamy makaron, pesto, sos, posypujemy parmezanem.
Kluczem do sukcesu wiosennych guseł będzie posypanie wszystkiego nieprzyzwoicie dużą ilością świeżej pietruszki i szczypiorku. Do bólu, kamikadze boski wiatr nie ma zmiłuj (i do sosu i na wierzch). I trzymamy kciuki za pogodę jutro, ja już rowerem nareszcie jeżdżę.
PS. nie pamiętam już kiedy ostatni raz gotowałem mięso, rly, jakoś w ogóle nie mam ochoty choć nie mam żadnych zapędów vege.
paralaksa
up up and away!
Zdjęcia z samolotu robi się bardzo trudno, przynajmniej ja miałem z tym niemały problem. Najlepsze widoki podczas startu niestety umknęły, bo nie wolno używać elektroniki na pokładzie (trochę to moim zdaniem przesada, ale nie będę cwaniakował – kazali wyłączyć, to wyłączyłem). Nad chmurami znów jest straszne słońce, kontrasty takie, że żeby zdjęcia nie prześwietlić trzeba niedoświetlić, możliwe, że polar by się zdał, albo prawdziwe UV. Ogólnie to bardzo fajnie się lata, bałem się trochę po tym co pokazują w TV, a było bardzo miło. Mógłbym się do tego przyzwyczaić
Kilka fotek z lotu, głównie Kopenhaga i most Øresundsbron – przedziwna konstrukcja, którą można przejechać ze Szwecji do Danii – zaczyna się jako most, który w połowie drogi kończy się na sztucznej wyspie Peberholm, z której dalszą drogę należy przebyć… tunelem
Powodem tak dziwnej budowy jest pobliskie lotnisko, bo faktycznie nie byłoby to najmądrzejsze budować wysoki na kilkadziesiąt metrów most w pobliżu pasa startowego.
Na pierwszym zdjęciu, trochę nad mostem jak się przyjrzeć, to w oddali widać farmę wiatraków położoną w środku cieśniny ![]()













3 comments