u nas po staremu
Chyba pora zabrać się poważnie do pisania. Na razie na rozrzewkę relacja z domowego zacisza – komu się chce ładnie pozować, a kto ma wszystko w… poważaniu.

udało się!
W sobotę, wczesnym popołudniem psiak został odebrany przez swoich nowych właścicieli! Bardzo miła rodzinka z dziećmi, dom z podwórkiem (będzie gdzie biegać). Chciałbym podziękować wszystkim za zainteresowanie i pomoc. Sam nie miałem możliwości dotrzeć do wszystkich i zapytać każdego.
Z mojej strony było to ciekawe doświadczenie (tzn. posiadanie psa choć przez chwilę), na pewno wiele uczy, szczególnie cierpliwości i spokoju. Pies to przedziwne stworzenie – w odróżnieniu od kota, który do wszystkiego podchodzi na spokojnie i z dystansem u psów wszystkie uczucia są bardzo mocne i intensywne. Jestem pewien, że ten psiak będzie dobrym przyjacielem, potrzebuje tylko żeby nauczyć go kilku rzeczy – przede wszystkim wytłumaczyć i pokazać czego nie wolno robić :/
Z mojej strony dwie fotki pokazujące skrajne stany emocjonalne tego zwierzęcia.
Pragnienie bliskości:

Samotność:

Pomimo tego całego łobuzowania będzie mi go brakowało
bliskie spotkania trzeciego stopnia
Pies po trochu ma się coraz lepiej, ale atmosfera międzygatunkowa taka sobie – jest zainteresowanie, ale przy bliższym kontakcie kończy się niestety agresją. Aczkolwiek nie można od nich wymagać za wiele – wczoraj w dzień siedziały same w domu i nie pozabijały się nawzajem, myślę, że samo to można uznać za sukces. Dzisiaj tylko była mała awantura, bo mały kot “na bezczela” poszedł wyjadać (10x większemu od siebie) psu jedzenie z miski, czego tamten zdzierżyć nie był w stanie. Cały czas szukamy domu dla psa, u nas po prostu zbyt często nikogo nie ma całymi dniami.
PS. Tak sobie myślę, że tego psa, to może ja jakoś ‘zakląłem’ tym linkiem do zdjęć psich zaprzęgów z ostatniego posta – wrzucam linka z psami i kilka dni później pojawia się jeden w moim domu. LOL 
to się chyba miłość nazywa
Dziś mało artystycznie, mało też politycznie, ot – kotowo ![]()
Raz się biją, raz kochają, jak to w życiu
Pimp my cat
Był taki program, “Pimp my car”, po naszemu “Odpicuj mi furę”. My ostatnio mieliśmy okazję odpicować pewnego malutkiego kotka. Strasznie wychudzony, zabiedzony, trochę zaropiały i troszkę pcheł miał ![]()
Oto krótka historia zamiany kaczątka w łabędzia

Troszku bidny jestem

Zajmij się mną proszę…

Uszka zaraz będą czyste

Profesjonalny zestaw sprzętu do czysczenia małych kotków

To co tygryski lubią najbardziej

Inni w tym czasie czytają sobie gazetę

Już jestem śliczny

Zdziwienie – taaka zmiana?

Teraz można się pobawić w berka

A potem zaliczyć drzemkę na kolanach nowej właścicielki
Pozdrowienia, wyrazy szacunku i uznania dla Pani, która tak pięknie zajęła się kotkiem – jesteś naprawdę wspaniała!
PS. Ogólnie, to jestem chory i chciałem iść spać, ale cały czas ktoś nie daje mi spokoju.
Qty 2
Nie miałem jeszcze okazji przedstawić małego kota. Znaleziony w piwnicy tak już został. Wyglądają razem bardzo ładnie, trochę jak Ying-Yang, ale koszmarnie się je fotografuje razem. Mały (a raczej chyba Mała, ale nie jestem pewien) na razie jest bezimienny, mówi się na niego po prostu ‘Mały Iskier’ albo ‘Mini Iskier’
Jeśli ktoś m propozycję imienia – proszę pisać w komentarzach, ja nie mam jakoś żadnej koncepcji. Z dużym Iskierem się jak najbardziej zaprzyjaźniła, choć dziwnie to okazują, czasem to bardziej walkę przypomina niż przyjaźń, ale wyglądają na szczęśliwe. Zapraszam do galerii.








nie mogłem się powstrzymać

Takie drzemkowe popołudniowe. Najbardziej fascynuje mnie jak można mając takie futro w najbardziej upalne dni zamiast szukać chłodnego miejsca wygrzewać się na słońcu.




zostaw komentarz