Gorce 2009, c.d. #4
W Gorcach lubię też tę wszechobecną panoramę Tatr w oddali ![]()


Gorce 2009, c.d. #3
Pod słońce znów, strasznie dziwne się robią zdjęcia jak słońce się umieści w kadrze, w sensie, że rozłażą się dziwne kolory po kadrze, to chyba soczewka rozszczepia światło na składowe, być może przy takim kącie powłoki SMC dokładają coś od siebie. Mam ostatnio jazdę na takie udziwnienia
Gorce 2009, c.d. #2
Kolejne, na raty, bo czasu mało (ale kończę wreszcie książkę czytać). Nie wiedziałem które wybrać, to skleiłem dwa w jedno.

Gorce 2009, c.d.
Na raty będzie musiało być niestety, przykro mi, ale z czasem kiepsko. BTW. przegapiłem wpis numer 100, trzeba będzie poczekać z fetą do #200.
Widok z Czarnej Góry, naprawdę cudownie to wygląda w trzech wymiarach, tu niestety trzeci musicie mi uwierzyć na słowo :/ Chyba nie muszę mówić co widać w tle

Gorce 2009
W sumie do prawie ostatniej chwili nie wiedziałem, czy uda mi się załatwić wszystko, żeby móc jechać, potem miałem trochę problemów z PKSami (zresztą nie tylko ja, bo ludzie z którymi jechałem mieli wątpliwą przyjemność nocowania na łódzkim dworcu PKS, acz u mnie to była głównie ) ale na raty udało się dojechać. Na razie zdjęcia leżą na dysku, w wolnej chwili przygotuję jakąś relację, na razie jedna jaskółka, szczątkowa obróbka. Trochę ciężko było utrafić w kropelki jak się nie ma ani autofocus’a ani liveview, ale jak widać to nie aparat robi zdjęcie tylko głowa i ręka.

zimowe wakacje
Byłem wczoraj na spacerze, wieczorem, przemiły mrozik na -2* to dobra temperatura dla spacerów. Zahaczyłem o koncert WOŚP oraz światełko do nieba. Całkiem miły klimat, przypomniał mi się wyjazd w góry, o którym to miałem napisać po powrocie, ale jakoś przez cały tydzień nie było czasu. Tzn. czasu trochę miałem, ale zeszło mi na posegregowaniu fotek i przygotowaniu kilku na blog. Przyznam się szczerze, że nie przyłożyłem się do tego zbytnio, gdyż w ogóle minęły czasy, gdy godzinami “pucowałem” jedną fotę, żeby wyglądała super. Teraz większość roboty przepuszczam przez automat. Staram się obróbkę upodobnić trochę do procesu wywoływania kliszy, nie poprawiam za wiele poza ogólną korekcją tzw. płaską, czyli jakieś tam kolory, światła/cienie, jasność/kontrast etc. Jak zdjęcie ma być coś warte, to będzie tak czy inaczej.
Co do wyjazdu, to dużo by opowiadać. Jedno wiem, potrzeba mi było tego jak nie wiem co i naprawdę świetnie było. Chciałbym z tego miejsca pozdrowić moich gospodarzy (R. M. W oraz gościnnie K.) i podziękować im za wszystko.
Fotki mało “artystyczne” (cokolwiek by to miało znaczyć), ot – z wakacji. Poza tym w najważniejszych momentach po prostu nie miałem ze sobą aparatu. Po części nie chciałem rozbić na stoku, po części po prostu wolałem się wyluzować niż biegać i focić co się da, po części nie wszędzie się da albo nie zawsze jest sens (sauna). Może jak będę lepiej jeździł, to zacznę zabierać na stok, narazie wolałem nie.
Tyle miałem różnych koncepcji na to co w tym poście napiszę, a teraz pustka w głowie. Chyba pora zacząć używać dyktafonu w telefonie jak się ma jakiś pomysł. Wiem tylko, że pomimo iż dopiero co wróciłem z gór już czekam żeby znów tam jechać.
Zdjęcia dla odmiany w nieco innej kolorystyce, tak bardziej analogowo.
Rzeczy, bez których niestety niebardzo da się jechać gdziekolwiek. Trochę się tego nazbierało.

Taki oto przemiły widok powitał nas na miejscu (szczególnie, że u nas śniegu raczej nie było)

Następnego dnia było jeszcze ładniej

Kolejne smakowite widoczki w drodze na stok

I jeszcze raz, u mnie w mieście takich nie ma

Panoramka

Tutaj tzw. Zła Nowotarska Chmura
Ile razy bym tamtędy nie jechał, zawsze tam tak jest

Wewnątrz chmury – wyrazy współczucia dla mieszkańców okolicy

Kto pamięta tego kotka? Jakiś czas temu był bohaterem jednego wpisu na tym blogu. Jak widać trochę urósł



Na sylwestra był prawdziwy kulig!

Oraz oscypki z grilla i wiele innych atrakcji


W drodze na Słowację przydaje się nawigacja GPS

A to już Tatry od południa

Strasznie rozmazane tam mają drzewa

Wkrótce potem zaczęło strasznie mocno sypać śniegiem, ale co tam – jedną oponę mieliśmy zimową, to jakoś daliśmy radę!




post ewidentnie NIE o kotach :)
Byłem niedawno w górach, tak sprawdzić, czy jeszcze stoją. Nie zdziwicie się pewnie, jak Wam powiem, że nigdzie się nie przeniosły. Jeśli by mi jednak ktoś nie wierzył – załączam dowód. Góry jak zawsze są super. Śnieg miejscami cały czas leży, choć mokry strasznie, ale się trzyma. Już się nie mogę doczekać gdy znów tam pojadę. Pewnie dopiero w grudniu, acz szybko zleci.
Uprzedzając pytania, typu którego (gramatyka celowo niebardziejsza) się czasami pojawiają – to nie jest ani magiczny obiektyw ani czarodziejski program. Jeśli ktoś ma kasę na coś, co takie rzeczy samo robi albo znalazł gdzieś w necie program, który sam to robi, to gratulacje. Mnie to po prostu kosztowało trochę pracy, doświadczenia i czasu spędzonego za aparatem i przed kompem (więcej tego drugiego, ale pierwsze ważniejsze i na pewno przyjemniejsze). Chciałem z tego miejsca podziękować gospodarzom wyjazdu, którzy po raz kolejny poświęcali nam swój czas i trochę zdrowia
Dzięki Wam moje życie jest znacznie przyjemniejsze – te wyjazdy w góry są od któregoś roku najlepszą ucieczką od pracy i szarości tego miasta (patrz dwa posty niżej). Paradoksalnie łatwiej się uzewnętrzniać publicznie niż bezpośrednio.
Wracając do spraw technicznych, to oczywiście ręcznie się poskładać tego za bardzo nie da, albo byłoby to strasznie pracochłonne (obrazki składają się z od 3 do 32 zdjęć), acz program sam tego nie robi – prawda leży po środku. Podziękowania dla twórców programu – http://hugin.sourceforge.net





1 komentarz