
Naprawdę podobają mi się te zdjęcia z wesołego miasteczka. fajna tonalność i fajne kształty - świetna odmiana od quasi-kubizmu miejskich ulic i odrapanych ścian. Mało do obróbki (poza przerobieniem ma B&W).

Wcale nie jestem chory, po prostu mam katar… i kaszel, ale czuję się dobrze. Na tyle dobrze, że poszedłem sobie wczoraj w nocy na spacer. I co z tego że padało?
Tak, krzywe - proste wyglądało do kitu -nudnie i rówaga kadru była zachwiana.

jeszcze raz wesołe miasteczko. wordpress dał się okiełznać - przekonał się do pingwina jak mu JVM zainstalowałm, wcześniej nie chciał spod Linuksa uploadować obrazków, ale już jest ok :)
Edit: tak patrzę, że nawet niebrzydki bokeh ma ten KIT’owy obiektyw, dopiero teraz zauważyłem, że kojarzy się z szubienicą :/

Tak, wiem, przepalone, ale zapomniałem po nocy ISO zmniejszyć i zostało 1600… ale szumy na takiej czułości jak marzenie, tu trochę mocniejsze po wyostrzaniu, normalnie wcale ich nie było widać. Wesołe miasteczko przyjechało :)