u nas po staremu
Chyba pora zabrać się poważnie do pisania. Na razie na rozrzewkę relacja z domowego zacisza – komu się chce ładnie pozować, a kto ma wszystko w… poważaniu.

bliskie spotkania trzeciego stopnia
Pies po trochu ma się coraz lepiej, ale atmosfera międzygatunkowa taka sobie – jest zainteresowanie, ale przy bliższym kontakcie kończy się niestety agresją. Aczkolwiek nie można od nich wymagać za wiele – wczoraj w dzień siedziały same w domu i nie pozabijały się nawzajem, myślę, że samo to można uznać za sukces. Dzisiaj tylko była mała awantura, bo mały kot “na bezczela” poszedł wyjadać (10x większemu od siebie) psu jedzenie z miski, czego tamten zdzierżyć nie był w stanie. Cały czas szukamy domu dla psa, u nas po prostu zbyt często nikogo nie ma całymi dniami.
PS. Tak sobie myślę, że tego psa, to może ja jakoś ‘zakląłem’ tym linkiem do zdjęć psich zaprzęgów z ostatniego posta – wrzucam linka z psami i kilka dni później pojawia się jeden w moim domu. LOL 
apel
Dzisiejszy post i zdjęcia mają zgoła inny charakter niż zwykle. Szukamy domu dla ślicznego i przemiłego psiaka. Pies został znaleziony wczoraj – leżał w rowie bez oznak życia, ale okazało się, że jednak żyje, choć stan w jakim się znajdował był naprawdę niefajny. Pies został wykąpany, sierść trzeba było przyciąć. Wydaje się, że jest już ok, dzisiaj będzie zabrany do weterynarza. Jest bardzo strachliwy, boi się kotów, wejście po schodach jest dla niego wielkim wyzwaniem (choć to ponoć powszechne u szczeniaków – nie wiem, bo się nie znam), ale jednocześnie widać u niego wielką determinację – łapka za łapką, jakoś się po schodach trochę wejść udało ![]()
Jest bardzo miły, grzeczny i słucha poleceń (na razie na zasadzie rozumienia czego robić nie wolno a co wolno), na spacerze chodzi przy nodze (a raczej za nogą, ale nie ucieka) jak widać na zdjęciach bardzo lubi głaskanie i towarzystwo ludzi.
U nas nie może zostać, głównie z powodu, że u nas często nikogo nie ma od rana do nocy a pies niestety z kuwety raczej nie skorzysta. Jest bardzo ładny, to kundel a nie taki typowo kundlowaty – ma mocny kark i silne łapy, budową ciała przypomina trochę wyżła. Jest średniej wielkości, ale zapewne jeszcze trochę urośnie. Myślę, że ktoś kto ma trochę więcej miejsca (domek z podwórkiem, choć niekoniecznie) i czasu na pewno byłby zadowolony z takiego pięknego psa.
Chętnych zapraszam (kto pierwszy ten lepszy, acz nie oddamy byle komu) wystarczy napisać komentarz w tym temacie, napisać na nr gg: 2895856 lub skontaktować się pod numerem telefonu 505-469-950.
to się chyba miłość nazywa
Dziś mało artystycznie, mało też politycznie, ot – kotowo ![]()
Raz się biją, raz kochają, jak to w życiu
Pimp my cat
Był taki program, “Pimp my car”, po naszemu “Odpicuj mi furę”. My ostatnio mieliśmy okazję odpicować pewnego malutkiego kotka. Strasznie wychudzony, zabiedzony, trochę zaropiały i troszkę pcheł miał ![]()
Oto krótka historia zamiany kaczątka w łabędzia

Troszku bidny jestem

Zajmij się mną proszę…

Uszka zaraz będą czyste

Profesjonalny zestaw sprzętu do czysczenia małych kotków

To co tygryski lubią najbardziej

Inni w tym czasie czytają sobie gazetę

Już jestem śliczny

Zdziwienie – taaka zmiana?

Teraz można się pobawić w berka

A potem zaliczyć drzemkę na kolanach nowej właścicielki
Pozdrowienia, wyrazy szacunku i uznania dla Pani, która tak pięknie zajęła się kotkiem – jesteś naprawdę wspaniała!
PS. Ogólnie, to jestem chory i chciałem iść spać, ale cały czas ktoś nie daje mi spokoju.
Qty 2
Nie miałem jeszcze okazji przedstawić małego kota. Znaleziony w piwnicy tak już został. Wyglądają razem bardzo ładnie, trochę jak Ying-Yang, ale koszmarnie się je fotografuje razem. Mały (a raczej chyba Mała, ale nie jestem pewien) na razie jest bezimienny, mówi się na niego po prostu ‘Mały Iskier’ albo ‘Mini Iskier’
Jeśli ktoś m propozycję imienia – proszę pisać w komentarzach, ja nie mam jakoś żadnej koncepcji. Z dużym Iskierem się jak najbardziej zaprzyjaźniła, choć dziwnie to okazują, czasem to bardziej walkę przypomina niż przyjaźń, ale wyglądają na szczęśliwe. Zapraszam do galerii.








witamy w naszej bajce
Zobaczcie kogo znowu znalazłem w piwnicy, albo raczej kto znalazł mnie… wbiegła na mnie i zaczęła mi się wdrapywać na spodnie. Jest stanowczo za mała żeby mogła sama sobie radzić, ale jest wykarmiona, zadbana, oswojona. Tylko szwy po operacji ktoś zapomniał, że trzeba wyciągnąć, bo się wrastają, ale Pani weterynarz wyskubała. Rozwiesiliśmy po okolicy ogłoszenia, ale nikt się nie odezwał, pewnie małą ktoś wyrzucił (może z okazji 1-ego września – dziecko poszło do szkoły, to nie miał się kto zajmować). Maleństwo mega słodkie i kochane. Iskier biedak nie może się ogarnąć, brzuchem przy podłodze czai się przy ścianach, raczej bardziej się małej boi niż jest zły, jak się zbliży któreś, to fochy, fukanie, prychanie. Ogólnie ubaw po pachy. Zobaczymy co z tego wyniknie, na razie mała jest tylko do niedzieli (ogólnie jak nie my, to będzie miał kto ją wziąć, choć dla mnie to mogłaby zostać). Co do bloga ogólnie, to zdjęć w ogóle mam sporo zrobionych, ale kiepsko z czasem żeby się nimi zająć, szykuję większą produkcję, zobaczymy co i kiedy z tego wyjdzie.

nie mogłem się powstrzymać

Takie drzemkowe popołudniowe. Najbardziej fascynuje mnie jak można mając takie futro w najbardziej upalne dni zamiast szukać chłodnego miejsca wygrzewać się na słońcu.












zostaw komentarz